Ładowanie strony

DZIEŃ 3. BAD SCHLEMA-BEITENBRUNN

Start-9.15, Stop-19.00,
Dystans-150km, Czas jazdy-6h35min.,
Średnia prędkość-23km/h, maks.-63km/h

Sen był błogi. Rano witają mnie tortem. Życzliwe starsze małżeństwo z pasja opowiada o latach młodości. Pan Wolfgang stwierdza, ze nie wypuści mnie z domu dopóki przez chmury nie przebije sie słonce. Wreszcie około 10 po oznace lepszej pogody i aprobacie gospodarza wyruszam w kierunku Plauen. Wówczas jeszcze nie mogę wiedzieć, że droga jaką  obieram jest początkiem dzisiejszego pasma porażek. Remonty, objazdy, miejscami brak asfaltu. To wszystko dzielnie znoszę. Dodatkowo nie najdokładniejsza mapa. Wszystko to potęguje uczucie mojej frustracji.

Jednak po jakimś czasie odbudowuje swój umysł, jakby na nowo i z nieco innej perspektywy spoglądam na wszystko. Wszak najważniejsze zdrówko-Myślę sobie! W miejscowości Markneukirchen doświadczam pierwszych trudów wspinaczki wysokogórskiej. Wreszcie poważna stromizna! Zmagam się z 19% nachyleniem. Pot zalewa oczy. Bagaż ciąży. Nogi szukają właściwego rytmu pedałowania. I chociaż to tylko 2,5 kilometrowa ściana, to tę wewnętrzną walkę, determinację i konsekwencję w działaniu zapamiętam na długo. Bez bagażu uśmiech na twarzy, a tak przy obciążeniu 10kg mina poważnieję. Następnie na krotko witam Czeską Republikę, by po przejechaniu miejscowości Aś powrócić w niemieckie rejony. Miejscem docelowym dzisiejszego dnia okazuje sie być malownicza wioska Beitensbrunn. Goszczę w pensjonacie za 20 euro ze śniadaniem. Kolacje zaś zjadam w okolicznym barze. Później juz tylko rozpiska w dzienniku podroży i upragniony błogi sen.