Ładowanie strony

DZIEŃ 29. VALSERRES-BRIANCON

Start-8.15, Stop-14.30,
Dystans-82km, Czas jazdy-4h09min.,

Średnia prędkość-19,68km/h, maks.-60km/h

Pobudka o 6.40,kaloryczne śniadanie i rozmowa z gospodynią domu. Gospodarza brak, jako ze od 4.00 rano pracuje w pobliskiej piekarni. Posilam sie ciemnym pieczywem z miodem i dżemem. Popijam mlekiem. Przychodzi 8 letnia córka. Około 8.15 pora rozpocząć swoje zmagania. Pogoda nie zachęca, wciąż ciemne chmury nade mną. Jednak wciąż nie pada i tego sie trzymam. Jedzie sie źle od samego początku. Prędkość w przedziale 18-23km/h. Po 30km już wiem, że noga dziś dobra nie będzie .Kierunek główny - legendarne Briancon, do którego od startu około 90km.Okazuje sie, że dziś łączenia radiowego nie będzie. W Polsce żałoba narodowa po tragedii w Kopalni Wujek. Po przebyciu 50km przystaje w przydrożnej cukierni, gdzie posilam sie dużym plackiem jabłkowym (część zabieram w dalszą drogę).I przychodzi przypływ energii, jednak nie na długo.

Wiatr skutecznie mnie osłabia. Dziś nie podejmuje większej walki, uznaje, że lepiej będzie jechać powoli, a w samym Briancon relaksować, przechadzając sie zabytkowymi uliczkami miasta. Około 15.00 upragniony wjazd. Odnalezienie pensjonatu zajmuje mi godzinę. Wykapany, najedzony udaje sie w miasto. A tam podziwiam widoki licznych fortyfikacji i ruin zamków. To w połączeniu z wysokogórskim pejzażem tworzy bajeczny obraz świata, z którym utożsamiam się co dnia, a który niebawem przyjdzie mi jedynie przywoływać do siebie oczyma wyobraźni.