DZIEŃ 2. NOSSEN-BAD SCHLEMA
Start-8.15, Stop-19.30,
Dystans-125km, Czas jazdy-5h54min.,
Średnia prędkość-21,10km/h, maks.-65km/h
To był zupełnie zwariowany dzień, ale po kolei. Startuję o 8.15. Od samego początku czuje sie tak jakbym był trzymany za koło. Wiatr czołowy pokazuje swoje oblicze. Przede mną kolejny upalny dzien. Kieruje sie na Freiberg (metę mojego pierwszego odcinka z wyprawy na Tour de France 2005) Einsiedel, Aue, Schneeberg, Falkenstein, Plauen. Nie mogę wówczas jeszcze przypuszczać, ze rzeczywistość okaże sie zgoła inna. Problemów z sakwą na kierownicę ciąg dalszy. Prawdziwy plus to jak zawsze napotkani ludzie, z życzliwością udzielający pomocy (kiedy to pytam o drogę, czy proszę o uzupełnienie wody w bidonach).Im dalej tym trudniej, bo ukształtowanie terenu coraz bardziej górzyste. I chociaż krajobraz pięknieje w oczach, to ja jednak głównie koncentruje sie na równej jeździe. Pierwsza góra. Ciężki oddech. Brak rytmu pedałowania. Tętno dochodzi momentami do 190 uderzeń serca na minutę. W miejscowości Aue odwiedzam sklep rowerowy. wymieniam swoja małą sakwę na ramę na większą, dzięki czemu mogę lepiej rozmieścić 10kg bagażu. Życzliwej sprzedawczyni oddaję starą sakwę, przez co dostaje rabat. Jazda stabilniejsza, jednak nie na długo, bo z czarnych chmur lunie lada moment. Decyduje sie pozostać w miejscowości Bad Schlema, oddalonej od Plauen o niespełna 50km.Tam tez natrafiam na starsza Panią, która proponuje gościnę. Cały szczęśliwy godzę się. Po chwili poznaje męża, doświadczam błogiej kąpieli, a podniebienie raczę ciemnym pieczywem, konfiturami i miodem. W międzyczasie dzwoni moja Mama, która dziękuje w moim imieniu gospodyni domu. Podbudowany mentalnie, około 22.30 zapadam w sen.