Przedwyjazdowe przygotowania
Nasze wspólne przedwyjazdowe przygotowania podzieliłbym dwojako. Pierwszy człon stanowiłyby te niewątpliwie kondycyjne, drugi zaś odnosiłby się do aspektu organizacyjno - technicznego.
KONDYCYJNE: Każdy z członków wyprawy czyni starania w kwestii przygotowania na własna rękę, co spowodowane jest natłokiem spraw różnorakich (żeby wspomnieć tylko o dwóch całkowicie inne godziny spędzane w pracy zarobkowej, jak również odmienna organizacja życia prywatnego). Jednakże są to najczęściej mocno wyczerpujące fizycznie treningi biegowe, rowerowe, w przypadku jednego z uczestników również „pompkowe” (wbrew pozorom w czasie jazdy nie tylko nogi pracują). Raz na jakiś czas (najczęściej co dwa tygodnie) integrujemy się we trójkę, celem przemierzenia jakiejś 100 km trasy i zweryfikowania naszej formy. Czynimy to bez obciążenia bagażowego, na pełnym luzie, aczkolwiek tempo jazdy nie schodzi nam poniżej 30km/h (chyba, że droga wiedzie akurat pod górkę). Na trasie stosujemy znakomite i niezmiernie pomocne kolarskie zmiany, przez co napędzamy się (nierzadko brakuje wręcz wytchnienia). To dobre rozwiązanie, jako że pozwala na przezwyciężenie własnych słabości, w chwilach wydawać by się mogło całkowicie kryzysowych (nie do pokonania). Naszym motorem napędowym jest bez wątpienia Sławek, który ma najwięcej przejechanych kilometrów treningowych po płaskim terenie. Jest w tym najbardziej systematyczny i wykazuje najsilniejszą wolę. Piotruś natomiast choćby nie wiem jak zmęczony, zawsze dzielnie siądzie na kole, mniej się wówczas męczy i może z powodzeniem przejechać każdy odcinek. Stanowi dla nas nieoceniony filar orientacji terenowej. Z nim po prostu nie można się zgubić. Obieramy zróżnicowane trasy, tak pod względem krajobrazowym, jak i (co najistotniejsze) terenowym. W naszych stronach nie ma zbyt wielu dłuższych wzniesień, jednakże zawsze przecież można wspinać się pod jedno, nawet kilkunastokrotnie (co ustawicznie robi Wojtek wjeżdżając do 10 razy pod podjazd długości 800m). To dobry trening górski, ponieważ nogi niemal nie odczuwają odpoczynku. Również cały organizm zmuszony zostaje do kompleksowego zmęczenia (w czym bardzo pomaga kondycja biegowa, wypracowana w czasie regularnych i żmudnych treningów). Znakomitym rozwiązaniem okazuję się też być zwykła skakanka, która wylewa z człowieka siódme poty. Ponadto znacznie wzmacnia łydki, których siła ma swoje niebagatelne znaczenie w czasie ciągłej jazdy rowerem. Na dwa tygodnie przed rozpoczęciem Wyprawy Życia jeden z jej członków postanawia w pojedynkę udać się w Karkonosze po to, by poprawić swą jazdę po górach. Przebywa tam dni kilka, następnie powraca z wyraźną zwyżką formy. W tym czasie jego koledzy (mający ważne sprawy na miejscu) starają się na własny użytek budować formę. Wszak to już ostatnie chwile po temu, później już tylko przedwyjazdowy relaks.
ORGANIZACYJNO - TECHNICZNE: Tutaj naszym znakomitym przewodnikiem okazuje się być Piotruś (co nikogo specjalnie nie dziwi, jako że ma w rękach dar jakiego brak pozostałej dwójce), a mianowicie zawsze przywróci każdą maszynę do sprawnej funkcjonalności. Tak na dobrą sprawę to od niego się wszystko rozpoczyna. Rozkręca nasze jednoślady, czyści, smaruje, oliwi i oddaje Tacie do centrowania. Jest naszym gwarantem bezpieczeństwa technicznego. Chwała mu za to! Co do reszty to działamy już wspólnie. Najważniejszym zagadnieniem są potrzebne fundusze (Euro). Każdy z nas organizuje je sobie wedle uznania. Drugim niezmiernie istotnym i niezbędnym aspektem jest ubezpieczenie. Piotruś z Wojtkiem (dzięki Karcie Euro 26) nie muszą się dodatkowo ubezpieczać, przed czym nie uchroni się Sławciu, wykupujący typowe na wyjazd.



